Co kojarzy ci się ze słowem MOC? A z pojęciem energia?
Czy wyobrażasz sobie moc i energię, której nie jesteś w stanie poczuć i
zmierzyć? A może już doświadczasz ich działania w sobie lub w swym
otoczeniu?
To, o czym przeczytasz, może budzić twoje zdziwienie, a może nawet wydawać
ci się niezrozumiałe. Najgorsze jest to, że potwierdzenia tego raczej nie
znajdziesz w nauce. Możesz więc mieć wątpliwości i podejrzewać, że to
jakaś paranoja. I będzie tak dotąd, dopóki za pomocą doświadczania sam
nie poznasz, że tak właśnie jest.
Doświadczanie wewnętrznej mocy i energii jest możliwe dzięki praktyce
samopoznania. Wielu przed tobą dokonało tego, ale jeszcze więcej nic na
ten temat nie słyszało.
Teraz zastanów się, czy nie boisz się tego, co w tobie siedzi?
Nie boisz się? A może choć troszeczkę?
No dobrze, znam takich, którzy nie bali się, dopóki nie rozpoczęli
procesu samopoznania. Spotykałem też i takich, którzy bojąc się już na
samym wstępie rezygnowali z samopoznania.
A co ty masz zrobić, żeby nie ulegać lękom i obawom?
Ujawnianie swej wewnętrznej mocy najlepiej rozpocząć od przekonania się,
że w tobie jest coś takiego, co może zapewnić bezpieczeństwo, miłość,
niewinność tobie i otaczającym cię ludziom.
A może uważasz, że potrzebujesz mocy w zupełnie innym celu?
Masz prawo tak uważać, choć, mogę się założyć, że twoje pragnienie
wynika właśnie z poczucia braku miłości i bezpieczeństwa. Gdybyś ich
bowiem doświadczał, miałbyś pojęcie, czym jest wewnętrzna moc.
Doświadczanie mocy wiąże się z przepływem energii poprzez ciało.
Energii tych jest dużo i mają one różny poziom wibracyjny. Przekonasz się
o tym, gdy staniesz się siebie świadomym, gdy pozwolisz sobie odczuwać i
nazywać to, co się dzieje w twoim ciele.
A co komunikuje ci twoje ciało?
Najczęściej boli, nieprawdaż? A poza tym, to najczęściej nie zauważasz
go?
Zwróć na nie uwagę, a ono pokaże ci, że jest zdolne nie tylko do bólu
i cierpienia. Możesz w nim czuć coś o wiele wspanialszego!
Zanim jednak poczujesz to w ciele, powinieneś przekonać się, że zasługujesz
na najprzyjemniejsze odczucia w ciele na trzeźwo i przytomnie. Warto też
zacząć przekonywać się, że masz prawo i potrafisz być zadowolony z
siebie. I wreszcie, że twoja moc jest bezpieczna dla ciebie i innych.
Moc jest w tobie. Wpływasz nią na otaczający cię świat, nawet jeśli
tego nie planujesz i nie zauważasz. Możesz jednak stać się świadomym
swych oddziaływań na świat zewnętrzny.
Twoje ciało i otaczający cię świat ciągle ci coś pokazują… Czy
rozumiesz te przekazy?
One przede wszystkim pokazują ci, jak potężna moc kreacji tkwi w twym umyśle.
No tak, a w czymże to ta rzekoma potęga się objawia?
Potęga twego umysłu jest realna. To ona rządzi postrzeganiem twego ciała
i otaczającego cię świata przez ciebie samego. W świecie i w ciele zauważasz
bowiem przede wszystkim to, czego się spodziewasz. I najczęściej
ignorujesz to, co nie zgadza się z twymi poglądami i oczekiwaniami.
Czy to już wszystko, jeśli chodzi o wewnętrzną moc?
To zaledwie początek. Bez niego jednak dalsze kroki nie są możliwe do
wykonania. Bez zauważenia, co i dlaczego dzieje się w otaczającym cię świecie,
bez pojęcia, jak umysł wpływa na zarządzanie wewnętrzną mocą i zewnętrznymi
zdarzeniami, nic w praktyce nie zyskasz. Z najpiękniejszych i najmądrzejszych
nawet ćwiczeń i teorii możesz sobie stworzyć piekło na ziemi.
Chcąc posługiwać się mocą i wewnętrzną energią musisz najpierw stać
się choć trochę świadomy siebie i praw rządzących kreacją.
Moc wiąże się z energią.
Być może już czytałeś lub słyszałeś na temat energii wewnętrznej.
Może masz już za sobą jakieś przemyślenia, lub nawet ćwiczenia, które
miały na celu zgromadzenie nadzwyczajnego ładunku energii wewnątrz ciała.
Może nawet widzisz niewidoczne gołym okiem energie?
Tak, to wszystko jest możliwe.
Trzeba co nieco wiedzieć na temat energii, jeśli chce się z niej świadomie
korzystać.
Według nauk niektórych mistrzów jogi, energia jest jedna. Ani dobra, ani
zła.
W tej koncepcji jest trochę prawdy, jak w każdej zresztą ładnej
bajeczce.
Prawdą jest, że energia sama z siebie nie jest ani dobra, ani zła. Na
pewno jednak nie jest jednorodna, ma bowiem różne poziomy wibracji. Jedne
z nich są dla człowieka korzystne, inne zabójcze.
Dlatego np. hawajscy kahuni wyodrębniali energię obojętną, pozytywną i
szkodliwą. Dzięki temu ich uczniowie nie bredzili na temat tego, że każde
wibracje są dla nich dobre (ci, którzy pośrednio byli świadkami wybuchów
jądrowych, już powinni mieć tego świadomość).
Energia ma różny poziom nasycenia. Niski poziom może być zupełnie
niezauważalny, a zbyt wysoki stanowić śmiertelną dawkę, nawet jeśli
jest to energia określana jako korzystna.
Pomimo szkodliwości dużych dawek energii nie można powiedzieć, że jest
ona zła. Korzystne bądź niekorzystne może być jej zastosowanie.
Zaburzenia energetyczne często były przyczynami mutacji, a gdyby nie cały
szereg mutacji, nie byłoby na tym świecie ani ciebie, ani mnie.
Choć każda energia może być w jakimś zakresie korzystna (np. do napędzania
energii atomowych), to dla człowieka może ona okazać się zabójcza.
Niekorzystne w jakimś względzie oddziaływania różnych energii mogą w
innym aspekcie okazać się niezwykle cennymi „zbiegami okoliczności”.
I tak np. człowiek, który choruje z powodu przebywania na miejscu
napromieniowanym przez podziemny ciek wodny, może spotkać radiestetę i
przekonać się na własnej skórze, że na niego ma wpływ coś, co z
naukowego punktu widzenia wydaje się nie do przyjęcia. Może też
dowiedzieć się od radiestety o innych, ważnych dla niego sprawach. A
najważniejsze stanie się, gdy zacznie się zastanawiać nad sobą i nad
swoimi zdolnościami postrzegania pozazmysłowego. Ludzie, którzy
korzystali z pomocy radiestetów, czy jasnowidzów, często czują się
zmotywowani do dalszych poszukiwań duchowych i do samopoznania.
Przykładów można by mnożyć.
Niekorzystna energia działa w tym przypadku korzystnie, ale nie w sposób
bezpośredni. Gdyby człowiek nadal przebywał na miejscu napromieniowanym
przez ciek podziemny, lub uskok, stan jego zdrowia i psychiki tylko pogarszałby
się, a na rozwój duchowy nie miałby nawet sił.
Warto w tym kontekście zauważyć, że cierpienie często prowadzi ludzi do
duchowej przemiany. Ale samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Nie jest
mocą, ale może motywować do podjęcia działań na naszą korzyść.
Cierpienie wynika z zablokowania przepływów energii w ciele, a często również
z blokad mentalnych (one też powodują zablokowania przepływów energii,
tyle że bardziej subtelnej). Kiedy cierpienie staje się nie do zniesienia,
wówczas albo motywuje do wyboru rezygnacji i w konsekwencji do śmierci,
albo do porzucenia go, a w efekcie do rozwoju duchowego.
O co więc chodzi?
A o to, że zarówno w świecie jak i w nas samych znajdują się energie
korzystne i niekorzystne dla naszego zdrowia i rozwoju. Warto nauczyć się
selekcjonować energię, rozpoznawać jej jakość i natężenie. Nie tylko
po to, by unikać miejsc dla siebie niekorzystnych, ale również po to, by
przebywać w miejscach korzystnych. Rozpoznawaniem energii zajmuje się
radiestezja. Gdyby energia była jedna i niezróżnicowana, żaden
radiesteta nie mógłby znaleźć miejsca na studnię. No chyba żeby przez
przypadek.
Zarówno cierpienie czy negatywne energie mogą wpłynąć na nas
pozytywnie. Warunkiem skorzystania z lekcji, które nam dają, jest
rezygnacja z cierpień i niekorzystnych dla nas energii. A efektem wybór
tego, co dla nas najkorzystniejsze.
Niekorzystnymi dla nas energiami są te, które prowadzą do pogorszenia
samopoczucia, chorób, stresów, depresji, czy nawet do opętania. Część
z nich pochodzi z zewnętrznych źródeł promieniowania takich jak cieki
podziemne, szlaki astralne, uskoki, złoża promieniotwórcze, linie przesyłowe
energii elektrycznej, transformatory dużej mocy, ale i ekrany monitorów,
dopóki nie zostaną zabezpieczone. Źródłem zewnętrznym szkodliwych dla
nas energii mogą też być osoby rozbite emocjonalnie, chore, negatywnie
nastawione do życia, pijane, naćpane, czy opętane. Dostrajając się do
ich poziomu emocjonalnego uczymy się od nich złego samopoczucia i zaniżania
potencjału energetycznego. Dlatego wielu mistrzów jogi wzywa swych uczniów,
żeby unikali “złego” towarzystwa.
Ważne jest pojąć, że emocje to też energie, które zostały
zmodyfikowane w ten sposób, że wywołują w nas niemiłe samopoczucie, lub
nadmierne pobudzenie. Dlatego zaleca się uwalnianie od nich przez zastępowanie
ich pozytywnymi uczuciami.
Korzystnymi energiami są przede wszystkim wyższe uczucia duchowe. Możemy
ich doświadczać w stanie relaksu, medytacji czy zakochania. Promieniują
one z niektórych miejsc związanych z kultem religijnym i z dzieł sztuki
wykonywanych w medytacyjnym stanie umysłu. Tu można zaliczyć również
energie typowo uzdrawiające, które występują w roślinach, miejscach
mocy i którymi w większych dawkach dysponują uzdrowiciele.
Ładowania się korzystnymi energiami można się nauczyć albo w wyniku
wizualizacji, albo przez szczególne techniki oddechowe. Jednak już nawet
kilka minut spokojnego, głębokiego oddychania w czystym energetycznie
miejscu (np. zdrowy las) może nas napełnić dużą ilością pozytywnych
wibracji i wyraźnie poprawić nasze samopoczucie.
A może chcesz doświadczać najpotężniejszej mocy i korzystać z niej?
Jeśli tak, to też jest możliwe. Trzeba tylko wcześniej nauczyć się
modlitwy, uzdrowić relację z Bogiem i zrezygnować z własnych wysiłków
na rzecz boskiej mocy w sobie.
Niby łatwe.
Jako kontynuację polecam art. “Życiodajna energia psychiczna –
Mana.”